W imię Boga,

w tej pozycji Rychnowski, oprócz uprzykrzających narzekań, daje przekrój wiedzy empirycznej genialnego wynalazcy, która gdyby została przyjęta przez współczesną naukę zlikwidowałaby bezsensy w błędnych modelach atomowych [i tych doenergetyzowanych, zwanych subatomowymi w fantastyce głównego nurtu nauk teoretycznych]. Oto jest skrót zagadnień, które mnie zaintersowały: Najpierw poznajemy definicję siły , materii, czasu i przestrzeni. Dowiadujemy się, że spalanie węgla polega na wiązaniu tlenu wolnego do postaci niegazowej czyli do kwasu węglowego; tlen w stanie gazowym ma większą powierzchnię, na której zdolny jest akumulować energię niż tlen wbudowany w związek o stałym stanie skupienia. Później Rychnowski pisze o zagęszczeniu paramagnetycznego tlenu na biegunach magnetycznych ziemi oraz na zawierających żelazo krwinkach czerwonych ułatwiających paramagnetycznemu tlenowi wchłanianie. Dalej, o tym, że słonce działa na atmosferę dysocjacyjnie , a więc przez rozbijanie cząstek na drobniejsze, słońce doładuwuje energią atmosferę, skąd czerpiemy całą nasze siły oddychając. Następnie o tym, że słońce będąc źródłem prototypowej energii o większym rozdrobnieniu jeszcze niż gazy atmosfery wcale nie musi być gorące. [MrHopen: masa słońca w oficjalnym modelu grawitacyjnym międzyplanetarnym zostałaby zatem wyspekulowana tak, aby grawitacją wielkiej masy słońca powstrzymać rozprężanie cieplne obecne w modelu gorącego słońca] Dalej o korpuskularnej budowie światła, która widzeniu ocznemu nadaje charakter nacisku mechanicznego na słupki źrenicy. Potem o regularnym powiększeniu tarczy słońca o świcie i zachodzie dzięki zakrzywieniu światła słonecznego [efektem Kerna, Faradaya albo Pocklesa] przez pole magnetyczne Ziemi, zamiast przez refrakcję atmosferyczną. Następnie pisze o uwalnianiu potęgi elektrycznej pary wodnej nasyconej elektrycznie przez jej skroplenie [MrHopen:była to zastosowana przez Rychnowskiego metoda w opatentowanym aparacie do skraplania eteroidu czyli pozbawiająca ładunków elektrycznych chmurę fermionowych nośników; metoda odwrotna jest stosowana w komorach parowych Wilsona do tworzenia legendy zoo cząstek podstawowych poprzez „wizualizację” diagramów Fermiego, skądinąd fałszujących zasadę zachowania pędu dla 3 cząstek]. Znowu pisze o dysocjacyjnym działaniu promieniowania odsłonecznego, które doprowadza pierwiastki z rozbijanych związków do stanu aktywnego (in statu nascendi) w którym dają odczucie świeżości i mają wyższą wartość kaloryczną [również według obecnej nauki, ale ubogo, bo tylko dla paliw utleniaczy]. Pisze dalej o powstawaniu ładunków chmur, burz oraz o pośrednim ogrzewaniu atmosfery przez odparowaną wodę z powierzchni. Następnie o podtrzymywaniu obrotu planety przez obmywanie promieniowaniem słonecznym zakrzywionym w polu magnetycznym Ziemi, o kumulowaniu przenikniętego ciepła we wnętrzu Ziemi i obrocie jądra Ziemi w innej osi i kierunku obrotu niż płaszcza, która to różnica nachylenia osi zapobiega odszczepieniu obszaru równikowego siłą odśrodkową a ruch przeciwny płaszcza i jądra zapewnia spłaszczeniu amplitudy dystrybucji ciepła dzień-noc.

Dalej pisze, że elektryczność jest objawem pracy wykonanej przez siłę prototypową i towarzyszy każdemu działaniu fizycznemu i że promieniowanie prototypowe odsłoneczne jest podstawą wszystkich innych sił fizycznych, że materia pozbawiona energii prototypowej z powodu jej zużycia na pokonanie odległości - jest bezwładna. Po skropleniu eteroidu ma on formę metalicznych elastycznych zielonkowo-różowych kuleczek widocznych już w małym zaciemnieniu, otoczonych aurą podobną do radonowej. Opisuje prędkość dyfuzji skroplonego eteroidu w próżni i atmosferze oraz złożone oddziaływania magnetyczno-elektryczne na metale i izolatory a nawet rozgrzewanie krzemienia. Opisuje rozbicie w polu magnetycznym wiązki promieniowania eteroidowego na kolory czerowny i zielony.

Wchodząc w doniosłość koncepcji eteroidu orającej w poprzek obecną fizykę zaporową, jakby jakieś wierzenia dzikusów z pałacami teoretycznych dziedzin zależnych tkwiących fundamentami w sfałszowanych dziedzinach podstawowych - w końcu Rychnowski opisuje ilościowo prawo łączące ciśnienie z potencjałem elektrycznym: 14 atmosfer różnicy nacisku daje 8 volt napięcia na krańcach ośrodka gazowego, a przyłożenie 8V daje 14 atmosfer ciśnienia osmotycznego. [MrHopen:Prawo to, zademonstrowane w Wiedniu w 1883 i w Krakowie w 1885, zapłodniło umysły tamtych czasów takich jak Tesla, a nawet literaturę w osobie Bolesława Prusa; w końcu pozwoliło wybudować latające spodki V.F. Schaubergera w 1932 i amerykańskie spodki T.T. Browna w latach '50-tych] Następnie wyjaśnia przyciąganie i odpychanie grawitacyjne planet jako możliwe jedynie w oparciu o czynniki nie-bezwładne dysponujące potencjałami energetycznymi. Dalej opisuje wspomaganie krążenia krwi w organizmie przez ciśnienie osmotyczne.

MrHopen 21. kwietnia 2017r. A.D.

Kserokopia poniższej pozycji

 

 

 

IKS WON CHYR

OMNIA IN SOLE

REMINISCENCJE NAUKOWE

 

Lwów 1922 NAKŁADEM AUTORA

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

 

 

Z TLOCZARNI WYDAWNICTWA POLSKIEGO WE LWOWIE

 

Sygnatura BN w Warszawie: 199240341/57

 

 

 

 

Przedmowa

 

Jest to ogólnie znanym faktem, że każde odkrycie, wynalazek lub też rozpoznanie prawdy przyrodniczej prawie w żadnym przypadku nie zostało przychylnie przyjęte przez oficjalnych reprezentantów nauki, że każda osoba, która się ośmieliła wykazać, że poza oficjalną nauką istnieje jeszcze ogrom tajemnic przyrodniczych, była zawsze wrogo i pogardliwie traktowana przez owych sławnych koryfeuszów naukowych, których świętym obowiązkiem było zbadać i ustalić odnośne nowe zdobycze wiedzy lub też postępu technicznego.

Mikołaj Kopernik jak i też Robert Mayer, Lavoisier, James Watt, Stephensohn, Harvey, Galilej, Bell, Edison, Gramme, etc., etc., początkowo doznali najprzykrzejszych zawodów właśnie od tych hiperświatłych potentatów naukowych, którzy tylko swoje spostrzeżenia uważają za nieomylne i wszelkim innym odmawiają realnej wartości.

Gdy .Arystoteles uwiadomił‚ Aleksandra Wielkiego o tem że swoje naukowe doświadczenia oddaje do użytku publicznego, to z pewnem oburzeniem odezwał się Aleksander Wielki: „Tak, oddałeś wszystko plebsowi! - a co pozostało dla nas? – Bezsprzecznie że w obecnym czasie plebsowi finansowemu dostaje się lwia Cześ owoców naukowych Za jego marny, krwią przesiąknięty grosz, ażeby następnie miljardy plonu wysłał z całego społeczeństwa ludzkiego. Co zasadniczo było błogosławieństwem, staje się nieszczęściem ludzkości przez potworną zachłanność kapitalizmu i to wszystko uchodzi za rzetelne, nawet jeżeli zboże gnije w śpichlerzach krezusów giełdowych, a ludzie :giną z głodu - Jestem świadom, jakiejto nagrody spodziewać się mogę za cierpkie słowa prawdy, więc zapewniam, że nie pisałem dla pouczenia tych. co przy swojej światłej mądrości słyszą jak trawa rośnie i jak się wydobywa energia z twardej, obumarłej masy materjalnej, chodzi mi zasadniczo tylko o to, ażeby bezkrytycznie nie brano wszystkiego za światłą prawdę, co pachnie urzędowem pomazaniem naukowem.

 

Iks won Chyr.

 

 

 

Iks won Chyr’a

Reminiscencje naukowe.

 

Zasadniczo nie wszystko jest złotem, co blaskiem imponuje, - i nie jest też wszystko rzeczywistą prawdą, co wykrystalizowało się i dalej wykrystalizowuje się z nieomylnego alembika koryfeuszów akademickich.

Niejeden wyskok skrupulatnie ścisłego badania prawd przyrody okazał‚ się mylnym w nowem oświetleniu, a niejedna hipermądra hipoteza rozwiała się w nicość jak cudnemi kolorami grająca bańka mydlana.

Pomimo doświadczeń naocznych i ścisłych matematycznych obliczeń rozchwiał się po istnieniu 1500-letniem sławny światopogląd Ptolomeusza o nazwie greckiej „Syntaxis” lub też późniejszej nazwie arabskiej „Almegest” - a miejsce tego jak objawienie boże uznawanego poglądu astronomicznego zostało zajęte przez system Kopernika, pomimo ze ówcześni potentaci nauki astronomicznej uporczywie zaprzeczali prawdziwości poglądu Kopernika.

Pod wskazówkami przyrody i zdrowej, uczonym pyłem niezapleśniałej logiki niejedna dotychczasowa prawda akademicka, zasugerowana przez koryfeuszów mądrości szkolnej, może się okazać zupełnie niezgodna z rzeczywiście panującym stanem prawdy przyrodniczej.

Czy ta wielebna mądrość zachodnia, która w uniesieniu swojej nienaruszalnej nieomylności, formalnie kpi sobie z wiekowych poglądów naukowych indyjskich, chaldejskich i egipskich, w swym młodocianym, początkującym stanie, w którym jej brakuje nawet zasadniczego abecadła naukowego, może wogóle być tą zbawienną kulturalną nauką, której przysługiwałoby prawo krytyki wszystkiego, co jest niezgodne z przemądrzałym stanem obecnie panujących poglądów naukowych? - Czy zostały należycie naukowo określone owe tajemnicze cegiełki, na podstawie których wogóle istnieje ten przez narządy zmysłowe do świadomości naszej duszy doprowadzony świat fizyczny? – Czy zdawanoteż sobie z tego sprawę, że nietylko narządy zmysłowe, lecz i cała istota ciała ludzkiego znajduje się zawsze w nader ścisłej łączności z całem ziemskiem i pozaziemskiem życiem wszechświata, biorąc w niem udział i odczuwając je? Czy istnieje rzeczywista naukowa świadomość, że zasadniczo tylko siła i materja - o których dr. L. Büchner i inni hiperuczeni prawili rozległe romanse bez należytego, a raczej żadnego określenia samej istoty tychże pojęć, ignorując zupełnie czas i przestrzeń - de facto są jedyną zasadniczą podstawą wszelkich przyrodniczych zmysłowo uchwytnych zjawisk fizycznych?

Już przed wielu tysiącami lat głosili egipscy kapłani religijni, jako wyłączni reprezentanci ówczesnej światłej nauki, której przyznawano cechę boskości, że wszelkie zmysłowo uchwytne zjawiska fizyczne polegają na współczynności czterech zasadniczych przyrodniczych potęg, zwanych w ówczesnych czasach: „Net, Net, Sebak, Sechet”.

Więc zmysłowe ujęcie jakiegokolwiek faktu fizycznego jest zależne od wyż wymienionych czynników, które przedstawiają w swojem jestestwie: „siłę, materję, czas, przestrzeń”. Dla zrozumienia akcji odnośnych czterech czynników definjuję, że:

1. Pod wyrazem absolutna siła. energja , pojmuje się stała, bezgraniczną i bezczasową tendencję czyli dążność rozprężania się do nieskończoności wszechświatowej od danego stałego punktu - lub też naodwrót, tendencję stałego zbliżania się nieskończoności wszechświatowej ku stałem punktowi.

2. Pod określeniem słownem: absolutna materja, uzmysławia się cząsteczkę przestrzeni, tak odgraniczonej od reszty nieskończonej przestrzeni wszechświata, że do odnośnego, stałemi granicami opatrzonego miejsca żadna siłowa czyli energetyczna czynność przedostać się nie może, i przeto też siła wyłącznie tylko na zewnętrznej, z nieskończonością graniczącej płaszczyźnie wywierać może skutek energetyczny, co się zasadniczo i konsekwentnie ujawnia stanem stałej bezwładności i oporności odnośnej drobiny lub też całej masy materialnej.

Ziemskie stany materjalne nie są materiałami absolutnemi, takowe, stosownie do swojego ciężaru gatunkowego i przenikliwości swojej masy w stosunku do otaczającego ją stanu energetycznego, są materjami odszczególniającemi się różnemi stopniami relatywności swoich mas

3. Czas - tak jak się g0 pojmuje w potocznem życiu codziennem, w rzeczywistości fizycznej wcale nie istnieje, bowiem warunkowo może być dodatni i ujemny. Natomiast zasadnicza oporność i bezwładność materji, która stwarza przyczynę opóźnienia się każdej akcji energetycznej z daną materialną masą, uzasadnia istnienie rzeczywistego absolutnego czasu i to ściśle złączonego z bezwładnością i opornością stanu materjalnego.

Jest to poniekąd ujawnienie się opóźnienia się wieczności, spowodowane opornością i bezwładnością materjalną.

4. Pojęcie przestrzeni wynika wyłącznie z fizycznego pojmowania stałych form materjalnych, które wobec tego, że posiadają stałe, zmysłowo uchwytne granice, tworzą fantazyjną podstawę pojęcia przestrzeni bezgranicznej.

Każdy fakt fizyczny, w którym jest ujęta dokonana praca fizyczna, zawiera zawsze wzajemną czynność wspólną poprzednio określonych czterech zasadniczych pierwiastków i przeto też może być ujęty zapośrednictwem organicznych narządów zmysłowych, gdy natomiast żaden z tych wymienionych czterech analitycznych pierwiastków nie oddziaływa na narządy zmysłowe, więc nie może też być ujęty zmysłowo i przedostać się do świadomości indywidualnej, wyłącznie bowiem tylko wynik dokonanej pracy, rozszerzający się w wolnej przestrzeni, dostawszy się w obręb działalności zmysłowej, jest zasadniczą przyczyną i wszelkich dalszych następstw, i przemian w komórkach mózgowych odnośnego organizmu żyjącego.

Oprócz wrażeń świadomych, ujętych zapośrednictwem narządów zmysłowych, podlega też każdy organizm dalszym wrażeniom, poniekąd nieświadomym, które wynikają bezpośrednio z kontaktu ciała ludzkiego z otaczającą go przestrzenią atmosferyczną, która na zewnętrzną powierzchnię ciała ludzkiego o 70 kwadratowych decymetrach wywiera nacisk już około 700 kilogramów, na powierzchnię zaś, stojącą w styczności z atmosferą czerwonych ciałek krwi, „erytrocytów”, przy odnośnej sumarycznej powierzchni ciałek 4500 metrów kwadratowych, 45 miljonów kilogramów; jest to nader kolosalny nacisk, stwarzający też jednolitą łączność ciała ludzkiego z otaczającą go atmosferą i przeto też nadający możność przeniesienia się pewnej grupy fizycznych i chemicznych zajść, zachodzących w atmosferze, na Ciało ludzkie.

Zasadniczo każde zjawisko fizyczne lub też chemiczne, zawierające dokonaną pracę, wynika z czynności energetycznej w oporze i bezwładności masy materjalnej, przy którym to procesie, szczególnie chemicznym, zawsze pewien odłam energji zostaje uwolniony, jeżeli nastąpiło potężniejsze czyli twardsze skupienie odnośnych, wskład wchodzących mas materjalnych, lub też przeciwnie, utaja się pewien zasób energji w rozluźnionych składnikach materjalnych.

Tak samo jak w toku akcji elektrycznej zachodzi prawo Ohma o wzrastaniu napięcia stanu elektrycznego przy napotkaniu zwiększonego oporu przewodowego i ostatecznie wszelka czynność elektryczna jest zależna od rodzaju oporu, na jaki napotyka prąd elektryczny, tak samo wszystkie inne dynamiczne procesy fizyczne poza działaniem elektrycznem podlegają analogicznemu prawu, - więc też każde zjawisko fizyczne lub też chemiczny proces wynikają z czynności energetycznej w oporze i bezwładności materjalnej

Każda taka akcja nie ogranicza się wyłącznie na zasadniczo – pierwotne miejsca, lecz rozszerza dalej w otaczającej przestrzeni w celu zrównoważenia tego przez odbytą akcję naruszonego stanu czyli napięcia energetycznego, którego zasadnicza równowaga została naruszona za każdym razem przez jakikolwiek poprzednio zaszły fakt fizyczny lub też proces chemiczny.

To rozprzestrzenianie się odnośnej akcji w przestrzeni wolnej, napotkawszy na organiczne narządy zmysłowe, przenosi się zapośrednictwem tychże i z takowemi połączonych przewodów nerwowych do wnętrza komórek mózgowych w celu uskutecznienia tam zmian, które uzasadniają wrażenie zmysłowe i ugruntowują możność zapamiętania doznanego wrażenia zmysłowego.

Na powyższej podstawie polega rozpoznanie i ocenienie przez żyjącą istotę swojego fizycznego otoczenia – i w tej drodze ugruntowuje się osobista świadomość i jaźń z wszelkich tych doświadczeń i wrażeń zmysłowych i samem ciałem odczutych, pod któremi odbywa się też proces życiowy i płynie tok życia doczesnego.

Na podstawie pojmowania rzeczy zwrócę szanowną uwagę na niektóre naukowo utarte poglądy, które według mojego pojmowania rzeczy nie licują z prawdą przyrodniczą, mianowicie:

1. Według ustalonego zdania naukowego ciepło, uzyskane przy procesach palenia, ma pochodzić z materji stałej, t. j. węgla, drzewa, tortu i t. d., a suma ilościowa ciepła ma się równać ilości ciepła, wypromieniowanego przez słońce w toku wegetacyjnego rozwoju odnośnych materjałów opałowych!

Przy tej sposobności przypominam tę cudowną teorię Stahla o flogistonie, którato bajka naukowa przez 500 lat akademikom imponowała, aż wreszcie Lavoisier stwierdził, że flogiston wcale nie istnieje, jest tylko upiorem akademickiej fantazji, proces palenia wistocie jest procesem chemicznego połączenia się tlenu z węglem, z wodorem»,drzewem, torfem i t. d., a uzyskane ciepło jest wynikiem odnośnego procesu chemicznego. - Obecni koryfeusze nauki ustalili, że jeden kilogram czystego węgla, mianowicie antracytu, zawiera 8000 kaloryj à -424 kg/m. Podobna pomyłka naukową było uznawanie istoty „Horror vacui”! co zawdzięcza - Toricellemu swoje usunięcie z widowni naukowej.

Moje niezmordowane doświadczenia wykazały, że proces palenia się węgla, t. j. połączenia się węgla z tlenem jest procesem skupienia, a raczej zgęszczenia się tlenu na hiper-mikroskopijnych drobinkach węgla, a nowym materjałem, jaki wyniknął z tej asocjacji tlenu z węglem, jest kwas węglowy analogicznie, jak powstała woda z asocjacji tlenu z wodorem, są to płyny, które po utracie wszelkiego ciepła stają się twardemi masami o znacznie mniejszej kubaturze niż odnośny materjał posiadał pod zwyczajnym naciskiem atmosfery.

Ciepło, uzyskane przez asocjację tlenu z węglem, ustaliła nauka na 8000 jednostek cieplikowych z jednego kilograma węgla, odnośnie zaś do tlenu wielebna nauka ścisła nie raczyła przyznać takowemu prażadnej energji kalorycznej lub też energetycznej!!! Czy taki stan rzeczy jest zgodny z prawdą przyrodnicza?

Ciepło jest zasadniczo ruchem intermolekularnym, międzycząsteczkowym odnośnej masy materjalnej rozgrzanej materji, w której się odbywa odnośna akcja energetyczna, którąto czynność nazwano naukowo stanem kalorycznym czyli objawem ciepła, pomimo że to jest faktycznie działalnością energetyczną, rozprężającą cząsteczki składowe odnośnej masy, rozgrzanej aż do ostatecznego rozpadnięcia się poszczególnego związku materjalnego.

Czy stan energetyczny w rzeczywistości może być utajony w twardej bryle węgla? - w masie materialnej o twardem, zwięzłem skupieniu, które wówczas tylko powstaje, gdy odnośna masa materjalna uwolniona zostaje od wszelkiego wpływu energetycznego, a takowy ogranicza się tylko do powierzchni nieprzenikalnej odnośnej masy.

Odnośne twierdzenie, że w twardo skupionej materji może być utajony większy zasób siły, może być naukowym produktem tylko takiej uczonej głowy, która nie posiada należytego zrozumienia istoty siły i materji!

Można się autentycznie przekonać, że węgiel nie zawiera prawie żadnego utajonego stanu energetycznego, a natomiast cały zasób energji, objawiającej się przy spalenia w formie kalorycznej, pochodzi z utraty formy gazowej przez tlen, łączący się z węglem, któryto tlen był jedynie na tej podstawie lotnym gazem, że powierzchnie jego hipermikroskopijnych cząsteczek materjalnych były akumulatorem energetycznym, któryto akumulator został zanulowany z powodu złączenia się tych cząsteczek z drobinami węgla w celu utworzenia stałego ciała. Jakąto nader ważną podstawę dla działań energetycznych tworzą obszerne płaszczyzny, świadczą też rozległe płaszczyzny liści roślinnych, które pośredniczą roślinom w przyswajaniu sobie niezbędnej dla ich procesu wegetacyjnego energji z otaczającej atmosfery i z promieniowania słonecznego.

Zupełnie analogicznie rzecz się ma z animalicznemi organizmami żyjącemi, przy których już nietylko powierzchnia ciala, lecz też cała powierzchnia wszystkich w ruchu krążącym się znajdujących ciałek i komórek składu krwi, pośredniczy w rozprowadzeniu energji w całym żyjącym organizmie; więc nie potrawy, lecz tlen i dalsze składniki atmosfery wprowadzają dla procesu życiowego niezbędną energję do wnętrza organizmu żyjącego.

Że istotnie węgiel w swojej masie nie zawiera prażadnej energji kalorycznej lub kinetycznej, można się łatwo o tem przekonać, nadawszy 1 kilogramowi węgla kształt, umożliwiający natychmiastowe połączenie się z tlenem; uzyskuje się wówczas, zamiast 8000, około 12.000 kaloryj przy odnośnej próbie kalorymetrycznej. Z tego doświadczenia wynika, że cały zasób energji kalorycznej pochodzi z utraty formy gazowej tlenu, a przy spalaniu wodoru z tlenem oba gazy oddają swoje zapasy energji kalorycznej, zmieniając równocześnie swój agregat gazowy na płynny. Węgiel nietylko że nie daje żadnego ciepła, lecz dodatkowo pochłania 4000 kaloryj, ażeby uzyskać stan in statu nascendi, w którymto stanie dopiero jest przydatny do związku chemicznego z tlenem.

Pożałowania godna jest ta nauka fizjologji medycznej,która poucza adeptów lekarskich o przyswajaniu siły, niezbędnej dla procesu biomechanicznego, zapomocą pokarmów, które faktycznie nie zawierają w swojej masie prawie żadnej energji, bowiem zasadniczo każdy żyjący organizm przyjmuje swój cały, dla procesu życiowego niezbędny zapas energji głównie zapośrednictwem respiracji płucnej i przez wchłanianie gazu atmosferycznego do wnętrza ciała zapośrednictwem okluzji całej powierzchni swojego ciała żyjącego, natomiast spożycie pokarmów służy dla odbudowy zużytych składników materjalnych odnośnego organizmu.

Jak głęboko uzasadniony jest ten pogląd, że jedynie tylko gazowe składniki atmosfery ziemskiej dostarczają wszelką energję, niezbędną dla podtrzymywania procesu życiowego, świadczy też ten nader znamienny fakt, że tlen powietrza jest wyjątkowo gazem paramagnetycznym, przyciąganym i zgęszczającym się na biegunach magnetycznych.

Nie byłoby w tem zjawisku fizycznem tak dalece nic szczególnego, gdyby nie ta ważna okoliczność, że czerwone ciałka krwi, „erytrocyty”, muszą zawierać żelazo, jeżeli organizm nie ma być anemiczny!

Żelazo, zawarte w erythrocytach, pod wpływem biegunowości magnetycznej ziemi tworzy jądra magnetyczne w składzie krwi, któreto znamienne jądra przyciągają i zgęszczają cząsteczki tlenu. W alweolach płucnych, więc znamiennie ułatwia odnośny magnetyczny proces przyswojenie tlenu w skład krążącej krwi.

Wobec dalszej okoliczności, że zasadnicze promienie słoneczne działają disocjacyjnie na składniki atmosfery ziemskiej, następuje ciągła regeneracja atmosfery ziemskiej, gdyż inaczej zamarłoby wszelkie życie na ziemi.

Przy tym disocjacyjnym procesie, przez ciągłą działalność promieni słonecznych w czynności utrzymywanym, azot, jako najindyferentniejszy gaz, przyjmuje stosowny zasób energji prototypowej, zawartej w promieniowania słonecznem, i oddaje takową w czasie respiracji składnikom wyłącznie tylko dotykowo, bez zmiany chemicznej, jaka jest konieczna, gdy tlen oddaje swoją energję zawartości krwi.

2. Słońce wyobrażają sobie akademickie potęgi naukowe jako masę rozżarzoną, o wielu tysiącach stopni ciepła, która jako kolosalny piec ogrzewa swojem promieniowaniem wszystkie do systemu słonecznego przynależne planety, księżyce, satelity i t. d., a które na podstawie grawitacji i bezwładności wykonywują wirowania naokoło swojej osi i okrążanie słońca!

Według pojęć uczonych, matematyczne cuda wykazujących astronomów, mianowicie: Huyghensa, Eulera, Fresnela i Arago, to przeniesienie się promienieni słonecznych do odnośnych, słońce okrążających planet i t. p., odbywa się zapośrednictwem hipotetycznego eteru o wprost cudownych własnościach fizycznych! - Czy to jest światła prawda?

Przedewszystkiem wypada zaznaczyć, że do wielu tysięcy stopni rozgrzana masa materjalna nie może posiadać żadnej trwałej zwięzłości, a jeżeli w miesiącu lipcu promienie słoneczne, prostopadle padające na normalny termometr, umieszczony pod szklannym dachem dawniejszego gmachu sejmowego, obecnie zaś Uniwersytetu Kazimierza we Lwowie, zdołają ogrzać go na około 60° Celsjusza, to przy odległości .dwudziestu milionów mil ziemi od słońca i przy uwzględnieniu, że temperatura promieni słonecznych wzrasta w kwadratowym stosunku przy zbliżaniu się ku słońcu jako zasadniczemu źródłu ciepła, uzyska się przy obrachunku tak eksorbjalną ciepłotę słońca, że fizyczne istnienie słońca należałoby do niemożliwości. - Pod takiemi warunkami możnaby śmiało zaprzeczyč wysokiej ciepłocie ciała słonecznego; takowe może posiadać mierną temperaturę, przy której niezbędne warunki istnienia i rozwoju prawdziwie Bożych organizmów na słońcu należy do możliwości fizycznej, fotosfera zaś słoneczna ujawnia się jako prawdziwa sfera energetyczna, która z chyżością prawie nieskończenie wielką emituje do nieskończoności wszechświatowej promienie energetyczne, uistoczone z niezmiernie małych drobin absolutnej materji, jaką na wstępie określono, o ładunku absolutnego stanu energetycznego.

Promienie te o niezmiernie małych cząsteczkach absolutnej materji, naładowane stanem energetycznym o nieskończenie wielkiej potędze, przenikają wszechświat z chyżością prawie nieskończenie wielką, a napotkawszy na masy materjalne wszelkich ciał niebieskich. przynależnych do systemu słonecznego, transformując się w odnośnych oporach materjalnych, oddają ich masom wszelkie własności fizyczne, jakiemi się odszczególniają, mianowicie: światło, ciepło, ruch obrotowy i okrążający, stan grawitacyjny, elektrycznv, magnetyczny, chemizm i ostatecznie też ugruntowują wszelkie warunki, jakie są niezbędne dla życia organicznego, tak wegetacyjnego jakoteż i animalicznego. Jest to pogląd, który w pewnej cząsteczce przypomina pogląd Newtona o korpuskularnej czynności słonecznej.

3. Obecni światli koryfeusze nauki ścisłej stwierdzili,że nie istnieje „vis vitalis” czyli specjalna siła, na podstawie której odbywa się proces życiowy w organizmie żyjącym!

Natomiast według tych hipermądrych, pomazanych głów mają być czynne w fizjologicznym procesie życiowym wszystkie te siły fizyczne, jakie obecnie znane są w nauce fizyki i chemii, mianowicie tą namiastką nierozpoznanej vis vitalis mają być fizyczne objawy elektryczności, magnetyzmu, światła, ciepła, ruchu mechanicznego, stanu grawitacyjnego i chemicznego !

All right!

Nie jest to do pojęcia, jeżeli uczeni koryfeusze nadają zwyczajnym objawom fizycznym wartość różnych energij; przecież zasadniczo istnieje tylko jedna zasadnicza forma energji, a takowa, napotkawszy na opór materjalny, transformuje się na przeróżne formy objawów fizycznych, zmysłowo uchwytnych, któreto objawy fizyczne obecna światła nauka ścisła, nie poznawszy się na zasadniczej przyczynia tych zjawisk, wynikłe skutki klasyfikuje jako odrębne, zasadnicze siły fizyczne!

Co wypada sądzić o takich pojęciach naukowych, z których wynika, że samej zasadniczej formy energji ci sławni uczeni potentaci wcale nie znają, więc w swojej wyniosłości akademickiej zaprzeczają istnieniu prototypowego stanu energetycznego, który nietylko uzasadnia poprzednio wymienione objawy fizyczne, lecz też tworzy zasadniczą podstawę wszelkiego ziemskiego życia organicznego. Niechże sobie dobrze zapamiętają to odnośni mędrce akademiccy, od których pochodzą te wspaniale brukowe tytuły, jakiemi moją osobę oddawna zaszczycono.

4. Jeżeli światło ma być wynikiem undulacji eteru kosmicznego, to jak im to uczonym cudem wywiera światło nacisk na każdą płaszczyznę, którą oświetla, i to w stosunku proporcjonalnym do potęgi świetlnej tak słońca, jak też i innego, jakiegokolwiek źródła świetlnego?

Ta okoliczność wskazuje znamiennie, że światło zawsze znajduje się w ruchu postępowym, a jeżeli uczeni adepci wykazali 300 000-kilometrową chyżość rozprzestrzeniania się akcji świetlnej w próżni w toku jednej sekundy, pomimo że semicka największa sława Europy, P. T. Einstein, raczyła skasować czas, przestrzeń i bezwłaś1ność mas materjalnych (wszelkie pomiary a także i materja rozpłynęły w relatywnem morzu relatywności, udowodnionej matematycznie, tak że aż prof. Mach i Lorentz w grobie obrócić się mogą, jeżeli nikt nie zakwestjonuje krytycznego czynnika matematycznego P. T. „Lamdy” P. T. Einsteina), to w każdym razie, jeżeli światło posiada chyżość, ograniczoną na około 300 000 kilometrów [na sekundę], nie posiada w próżni chyżości nieskończenie wielkiej, tak jak się rzecz ma z bezmaterjalną tendencją energetyczną, to istota światła musi bezsprzecznie zawierać nader subtelne składniki materjalne o takiej bezwładności, jaka powoduje. że chyżość światła jest ograniczona na około 300000 kilometrów na sekundę oraz może doznać dalszego opóźnienia, napotykając w swojem rozprzestrzenianiu się na dalsze opory materjalne.

Więc każdy obraz świetlny, uformowany zapośrednictwem soczewki wypukłej (convex), rzucony na podkład z łatwo podatną płaszczyzną, ujawnia się jako reljef wypukły, którego jaśniejsze szczegóły ukazują się więcej zagłębionemi jak partje obrazu, na które wpływało słabsze światło.

Taki sam stan ujawnia się też w oku ludzkiem, w którem siatkówka z swojemi mikroskopijnemi czopkami i słupkami poddaje się stosownie do potęgi świetlnej obszarowi, projektowanemu przez soczewkę oczną! Ciekawem byłoby dowiedzieć się, jakby tę wiadomość przyjęli P. T. Helmholz i P. T. prof. Dr. Fuchs i inni.

Na tej podstawie zmysł widzenia może uchodzić za zmysł dotykowy, w tym samym rodzaju, jak to ma miejsce u osób. zupełnie ślepych, które dotykając wrażliwemi puszkami końców palców reljefowego wycisku monet, jak najdokładniej rozpoznają i określają rodzaj odnośnej monety, co wiele razy sprawdziłem i co obudziło we mnie myśl, że możliwe jest oko sztuczne, skonstruowane z potężnej soczewki, rzucającej ostry, niezafarbowany obraz na wrażliwe części powierzchni ciała ludzkiego, któryto obraz po pewnej praktyce zostałby zrozumiany jak reljef, wymacany końcem palców.

5. Sławni uczeni przypisują zboczenie promieni słonecznych przy wschodzie i zachodzie słońca refrakcji atmosferycznej.

Ten pogląd byłby może uzasadniony, gdyby równocześnie nie ujawniało się nader znaczne, zupełnie regularne powiększenie się tarczy słonecznej! Czy takie powiększenie tarczy słonecznej wynika rzeczywiście z refrakcji atmosferycznej? Wypada wątpić, czy to hipotetyczne twierdzenie naukowe rzeczywiście zgodne jest z prawdą, dominującą w całej przyrodzie!

Natomiast jeżeli się weźmie pod rozwagę, że zasadnicze promienie słoneczne w ich pierwotnym stanie promieniowania energetycznego ulegają znacznemu skrzywieniu czyli zboczeniu z prostej drogi pod wpływem magnetycznego stanu ziemi, to odnośne zjawisko okaże się zupełnie jasno wytłumaczonem, bowiem według znanych praw świetlnych odnośna wiązka świetlna, w skoncentrowanym stanie skrzywiona przez pole magnetyczne ziemi. daje większy obraz odnośnego, poniżej horyzontu znajdującego się przedmiotu niż snop światła. wolno rozszerzający się w przestrzeni.

Korzystając ze zjawiska koncentrowania się w polu magnetycznem prototypowych promieni słonecznych, w ogóle promieni, pochodzących z promieniowania ciał niebieskich możnaby skonstruować refraktor astronomiczny o tak nadzwyczajnej potędze, ze możnaby uzyskać jasny wgląd we wszystkie te cuda niebieskie, które obecnemi refraktorami astronomicznemi żadną miarą ujęte być nie mogą, temi bowiem, zapośrednictwem nikłych w porównaniu do celu soczewek szklannych, choćby o średnicy kilkumetrowej, żadną miarą nie osiągnie się należytego skoncentrowania promieni świetlnych bardzo oddalonych ciał niebieskich.

6. Naukowe tłumaczenie powstania elektrycznego stanu w chmurach na podstawie wzajemnego tarcia się jednej chmury o drugą wskazuje na zupełną niewiedzę w odnośnym kierunku, bowiem elektryczność nie ujawnia się nigdy przy wzajemnem potarciu dwóch jednakowych materiałów; ostatecznie wypada przyznać, że potęgą[potęgę] elektryczną, dzięki której powstały tak kolosalne potencjały, jakie ujawniają się przy rozwoju atmosferycznych burz elektrycznych, odszukać można tylko w kosmicznym ustroju ziemskim oraz w przyśpieszonem skropieniu się pary wodnej. tworzącej masę materjalną odnośnych chmur, elektrycznie nasyconych, któryto stan, utraciwszy swój podkład parowy, wzrasta w swojem napięciu elektrycznem w stosunku do utraconego podkładu parowego.

Promieniując, słońce, jak to już poprzednio wyszczególniono, emituje ze swojej foto czyli energosfery promienie energetyczne, dla ócz ludzkich zasadniczo niewidzialne (podobnie jak promienie magnetyczne), które napotkawszy na atmosferę ziemską, zależnie od jej stanu, transformują się na objawy świetlne, stan elektryczny, ruchu grawitacji, magnetyzmu, chemízmu, stwarzają warunki życiowe na powierzchni ziemi.

Przechodząc przez atmosferę ziemską, działają tam równocześnie, jako najpotężniejsza potęga chemiczna, disocyjnie na składniki atmosferyczne, szczególnie na połączenia chemiczne, zawarte, a raczej rozpuszczone w atmosferze, t. j. na parę wodną, kwas węglowy CO2 i inne. Składniki te rozpadają się na swoje pierwiastki, w momentach zaś rozkładu chemicznego wykazują stan świeżości, albowiem znajdują się w stanie in statu nascendi.

Te wszystkie rozszczepienia chemiczne utajają w swojej istocie, t. j. w swoim nowopowstałym stanie gazowym, taką samą sumę energji promieni słonecznych, jaka spotrzebowana została w czasie rozszczepienia odnośnych związków chemicznych. Promienie słoneczne, zbliżając się ku ziemi, tracą na swej potędze energetycznej, reagują dodatniej na opór materjalny, szczególnie na warstwy pary wodnej, z których się formują chmury. Te ostatnie powstrzymują coraz potężniej tok promieniowania słonecznego, przyjmując z takowego coraz potężniejsze napięcie elektryczne, które dalej wzrosnąć może do kolosalnej potęgi. Jeżeli następnie stosowna ilość pary wodnej o napięciu elektrycznem ulegnie kondensacji, odpowiednio do zamiany wielkopłaszczyznowego podkładu parowego na małopłaszczyznowy stan skroplenia wodnego wzrasta stan napięcia elektrycznego, aż ostatecznie cała ta akcja kończy się błyskawicami i piorunami.

Wszelka bowiem w tej drodze nagromadzona energja słoneczna, dążąca ku masie ziemskiej, toruje sobie z objawami gwałtu ostateczną drogę ku masie ziemskiej, ażeby dalej odbyć swój pochód do nieskończoności wszechświatowej.

Ostateczne zetknięcie się promieni słonecznych z masą ziemską kończy się objawami ciepła, połączonego przeważnie z wyparowaniem wody z mokrej lub też wilgotnej powierzchni ziemi. Wypada nadmienić, że promienie słoneczne bezpośrednio wcale nie ogrzewają atmosfery ziemskiej, takowa otrzymuje swoje ciepło zapośrednictwem unoszącego się z ziemi wyparu wodnego, przyczem każdy wypar, pozbawiony pewnej części ciepła, wraca ponownie ku ziemi, tworząc rosę, mgłę lub też deszcz.

Snop promieni słonecznych, dążących ku ziemi, podlega magnetycznemu odchylenia przez biegunowość magnetyczną ziemi i przyjmując w tem odchyleniu drogę tangencjonalną stwarza aktywną przyczynę obrotu ziemi naokoło jej punktu ciężkości, prototypowe bowiem promienie słoneczne działają odpychająco na swoim przekroju, a przyciągająco na swojej podłużnej powierzchni.

Ostatecznie ta część promieni słonecznych, która wnika i przenika ją, jest przyczyną nietylko rozgrzania wnętrza ziemi do stanu płynnego, ale także i grawitacyjnego jej działania. Ziemia, odpromieniowując ten w jej masie zawarty stan energetyczny, wysyła też to niewyraźne, mdłe światło, jakiem się ziemia odszczególnia w ciemni i nieskończoności wszechświatowej. Wypada zastanowić się, czy wewnętrzna część masy ziemskiej, z powodu słonecznego promieniowania płynna, nie obraca się - w odwrotnym kierunku w stosunku do obrotu zewnętrznej masy ziemi, przyczem wewnętrzna oś obrotowa dyferuje od zewnętrz[n]ej osi obrotowej w mierze, jak wykazuje położenie biegunów magnetycznych ziemi.

Taki obrót wewnętrzny wydaje się być koniecznością fizyczną ze względu na jednostajność rozkładu ciepła na powierzchni ziemi i jednostajność grawitacyjnego działania masy ziemskiej, a pociąga za sobą też to bene, że nie może nastąpić odłączenie się pierścienia od masy ziemskie] z powodu centryfugalnego działania obrotu ziemi, pole bowiem wybrzuszenia ekwatorjalnego jest obszerniejsze o dyferencję tych dwóch osi obrotowych.

7. Jeden z uczonych nadmienił, że ten dzień, w którym się ludzkość świata dowie o tem, co to jest elektryczność, będzie wielkiem uroczystem świętem wszechświatowem. W tych słowach leży bezsprzecznie jawne wyrażenie potęgi stanu elektrycznego, lecz niestety niema w nich prażalnego wytłumaczenia istoty elektryczności, przy tak bowiem ohydnie żydowsko-zmaterjalizowanym stanie nauki, stojącej na usługach kapitalizmu i brudnego, niesprawiedliwego, wprost zbrodniczego procentarstwa, rzucono się zaciekle z zachłannym instynktem zwierzęcym na złotodajną eksploatację tego nadzwyczajnego przyrodniczego objawu, którego zasadniczej istoty wielebna ścisła nauka nie zdołała poznać tak samo jak tajemniczego napisu na zasłonie w Säy. - Natomiast wie na pewniaka, że w czasach greckich Thales w Milecie głosił, że przez potarcie bursztynu takowy uzyskuje siłę przyciągania lekkich ciałek i ze nadał takiemu objawowi chwilowego przyciągania nazwę elektryczności czyli bursztynowatości, bursztyn bowiem nazywa się po grecku „elektronem”.

Wiele set lat później znalazł lekarz angielskiej królowej Elżbiety, dr. Gilbert, ze potarte szkło wykazuje ten sam objaw jak bursztyn, lecz że ten nowo odkryty stan jest przeciwny stanowi potartego bursztynu, odnośne bowiem dwa stany znoszą się wzajemnie do zera; jednakowoż oznaczono stan potartego szkła za dodatni, bursztynu zaś za ujemny i zachowano dla obu stanów nazwę elektryczności czyli bursztynowatości. W dalszym ciągu czasu zbudowano przeróżne maszyny o pocieranych płytach, cylindrach, kulach, ręką, jedwabiem, kocim futerkiem, amalgamem z żywego srebra i t. d. w celu uzyskania potężniejszych objawów stanu elektrycznego. Aż wreszcie, gdy Volta odkrył nader prosty przyrząd nazywający się „elektrofor”, uzyskanie odnośnego stanu elektrycznego stało się przystępniejszym zapośrednictwem duplikatorów, mazyn elektroforowych influencyjnych, Holtza, Töplera i innych, jakie skonstruowano w przeróżnych formach i układach, o różnych potęgach, z których obecnie używana maszyna Wimshursta, może uchodzić za najpraktyczniejszą.

Dalszy etap w odnośnej dziedzinie elektrycznej zawdzięcza się przypadkowemu odkryciu przez prof. Galvaniego, który za porada lekarską preparując żabie udka na buljon dla swojej chorej żony, Łucji, spostrzegł, że udko, zawieszone na miedzianym druciku, porusza się w momencie, gdy zetknęło się z żelazną poręczą. Przy tej sposobności, że według mojego własnego doświadczenia żabie udka, świeżo preparowane, leżące na deszczułce z miękkiego drzewa, przyjmują ruch, podobny do skoku, jeżeli się takowe posypie zwykłą solą kuchenną. Więc tutaj nie działa żaden dotyk metalowy, tylko potencjał elektryczny, powstały w odnośnym materjałe przez posolenie.

Galvani twierdzi, ze przypadkowo odkrył siłę życiową, a natomiast Volta sprawdza, że to jest objaw elektryczny, wynikający z dotyku dwóch różnych metali, a dla stwierdzenia tego poglądu zbudował na odnośnej podstawie stos elektryczny, ułożywszy zaś stosowny słup z odnośnych stosów, uzyskał nader wybitne objawy prądu elektrycznego.

Wzbudziło to wielkie zainteresowanie pomiędzy ówczesnymi uczonymi, którzy wnet obmyślali całe szeregi przeróżnych stosów elektrycznych, wydających nietylko chwilowo, lecz stałe prądy elektryczne, przydatne do przeróżnych celów technicznych, mianowicie do telegrafji, galwanoplastyki, galwanochemji, galwanokaustji, aż wreszcie Davy wykazał, że można zapośrednictwem stosownie wielkich stosów elektrycznych uzyskać potężne światło, jeżeli prąd elektryczny przechodzi przez rozgrzane miejsce pomiędzy dwoma stożkami twardego węgla retortowego. Dalsze odkrycia doprowadziły do rozpoznania, że igła magnetyczna kompasa zbacza według pewnego prawa pod wpływem prądu elektrycznego i że prowadząc prąd elektryczny po drucie miedzianym, izolowanym jedwabiem naokoło żelaznego rdzenia, czynimy go chwilowo magnetycznym, a zaś stal pozostaje w tych warunkach nadal magnetyczna.

Temi odkryciami wsławili się Oerstet i Ampêre. W dalszym ciągu stwierdzono, że magnes, zbliżony do rdzenia żelaznego, okręconego izolowanym drutem miedzianym, lub też wsuwany do wnętrza zwoju izolowanego drutu miedzianego, za każdym razem wywołuje chwilowy prąd elektryczny w odnośnych zwojach takiego kłębka drucianego, że prąd ten ponownie powstaje, jeżeli się wyjmuje magnes z wnętrza tego kłębka.

Na tej podstawie doszło się, dzięki sumiennym pracom sławnego M. Faradaya oraz dzięki spostrzeżeniom Wheatstona, Siemensa, Lada, Hefner-Altenecka i pracom Grammego Teofila, do magnetoelektrycznych i dynamoelektrycznych maszyn o stałym i zmiennym prądzie, z których trzyfazowe maszyny o prądzie krążącym budzą obecnie największe zainteresowanie.

Dotychczasowa akumulacja prądu elektrycznego pozostawia jeszcze nader wiele do życzenia, a jej odkrywcy, Plante & Faure, mieliby ze swojego odkrycia więcej uciechy, gdyby zamiast zastosowania zmian chemicznych w składnikach stosu sekundarnego, zdołali byli uchwycić i stosownie zaakumulować w naczyniach, przydatnych do odnośnego celu, samą istotę elektryczną. Niestety, dotąd troszczono się namiętnie o brudny materjalny wyzysk, a nie o pochwycenie tego teoretycznego, nader lotnego ptaka rajskiego, który stanowi istotę elektryczną. Jak marne były naukowe zabiegi w tym kierunku, świadczy też znamienna okoliczność, że dotąd nawet nie postarano się o stosowną nazwę tego nadzwyczajnego objawu energetycznego, tylko stosuje się tę dziecinną nazwę bursztynowatości, jaką starzy Grecy przyznali tej zabawce pocierania. a raczej polerowania bursztynu.

Czy to nie jest wybitną hańbą dla całej nauki, że nie zdołała dotąd nadać odpowiednio godnego imienia tak nader poważnemu odkryciu, jakie obecnie przedstawia ten do ostatniego szpiku wyzyskiwany, a w gruncie rzeczy naukowo zupełnie nie rozpoznany stan elektryczny? - Caveant consules!

Wobec tego, ze prawie całe życie moje, począwszy od dziecinnej młodości, obracałem się w zaczarowanem kole elektrycznem mojego dziadka i ojca, to pozwolę sobie wyjawić mój pogląd na kwestję elektryczną, nie troszcząc się więcej już o to, co na to powiedzą wszyscy ci uczeni akademiccy, mamutowie popotopowi, co mnie nigdy w niczem nie poradzili - owszem, na każdym kroku szkalowali lub też litościwym uśmiechem, czasem i z niechlubnym predykatem przyjmowali. Oto moje, akademickim sosem nie zaprawione i matematycznie nie posolone pieprzne zapatrywanie, jakie sobie zdobyłem w toku wielu dziesiątek lat żmudnej pracy naukowej i praktycznej, przy zużyciu, a raczej według obecnych hiperpraktycznych poglądów, zmarnowaniu złotego procentodajnego kapitału, a mianowicie: „Objawy elektryczne nie są zasadniczo objawami żadnej odrębnej siły fizycznej, lecz pracy, dokonanej przez prototypową siłę wszechświatową w stosownych oporach materjalnych”.

Już jako młodociany chłopczyk miałem swój żywy aparat do sprawdzania objawów elektrycznych, była to żywa końska pijawka, reagująca na najminimalniejsze objawy elektryczne; takowa wykazywała przy dotyku nietylko stan elektryczny różnorodnych metali i materyj, ale także różnice potencjalne nawet jednego i tego samego materjalu, jeżeli warunki fizyczne były odmienne. - Przekonałem się naocznie, że wszystko bez wyjątku, czego się dotknąć, wykazuje przeróżne stopnie napięcia elektrycznego. Z tego wynika, że jest to ogólny stan energetyczny, panujący wszędzie na ziemi, i takowy uwidacznia się zawsze tylko wówczas, jeżeli równowaga tego stanu została naruszona z jakiejkolwiek przyczyny, mechanicznej, świetlnej, chemicznej magnetycznej lub też jakiejkolwiek innej; nawet każde zgęszczenie, rozrzedzenie lub też usunięcie ciśnienia atmosferycznego pociąga za sobą stosowne objawy elektryczne.

Niema wiec żadnego zmysłowo uchwytnego objawu fizycznego, za którym lub też któremu by nie towarzyszyły objawy elektryczne, nieuchwytne zmysłowo, człowiek bowiem nie jest wyposażony stosownym narządem, przydatnym do ujęcia wszystkich objawów elektrycznych, które wymagają nader subtelnie wrażliwych aparatów fizykalnych.

Ażeby sobie uzmysłowić ten ogólny stan napięcia elektrycznego, wypada przyjąć, że takowy ma swoje uzasadnienie w promieniowaniu słonecznem, a raczej w samej istocie materji słonecznej, która tworzy nerwus rerum promieniowania słonecznego.

Jak już poprzednio zaznaczono, to promieniowanie słoneczne odznacza się emitowaniem nadzwyczajnie hipersubtelnych cząsteczek materji absolutnej, którą nazwano „eteroidem”, tylko takowe bowiem przez absolutną siłę nieprzenikliwe centra materjalne mogą na swojej powierzchni przyjąć, zachować i dalej oddawać prototypowy stan energetyczny, jaki słońce swojem promieniowaniem użycza nie tylko ziemi, lecz i innym, do systemu słonecznego przynależnym ciałom niebieskim, które na podstawie tej, od słońca otrzymanej energji, nietylko wirują naokoło swoich centr ciężkości, lecz okrążają także masę ciała słonecznego, są ogrzane, oświetlone oraz ożywione.

Ta lwia część promieniowania słonecznego, która nie napotyka na opór mas niebieskich i rozprzestrzenia się dowolnie w obszarze nieskończoności wszechświatowej, nie może wykonać swego kursu bez ograniczenia swego ruchu; materjalna bowiem bezwładność tych czynnych cząsteczek promieniowania słonecznego, jaką określa już znaleziona chyżość ruchu świtała w próżni, jest identyczna z wartością bezwładu ich hipermikroskopowej masy materjalnej, po wyczerpaniu wszelkiego zapisu energji (na ruch postępowy w celu zwalczenia swojego własnego bezwładu), ulokowanej na powierzchni odnośnych cząsteczek, pozostaną takowe tylko martwą, bezwładną masą, pozbytą wszelkiego ruchu samodzielnego podlegającą już tylko przyciąganiu lub też odpychaniu energetycznie ożywionych ciał niebieskich; są to zasadnicze materjalne pierwiastki, z których budują się ciała niebieskie.

Chodzi o bliższe poznanie się z tą cudowną materją słoneczną, emitowaną przez foto- czyli energio-sfere słoneczną do nieskończoności wszechświatowej promienisto t. j. zasadniczo radjalnie.- Kto miał to niewymowne szczęście życiowe na obszernej równinie krajowej przy jasnym brzasku ujawniającego się  dnia podziwiać i studjować z podniesioną duszą młodzieńczą majestatyczny wschód słońca o nader powiększonych rozmiarach jego tarczy, która w tym momencie ulegała zupełnemu zaciemnieniu przez powiększoną tarczę księżyca tak dalece, że wolnym okiem jak najdokładniej obserwować można było objawy promieniowania korony słonecznej, jako też wspaniałą, zgrozą przejmującą grę igrających protuberanców [perturbacji], to ten nie da się więcej bałamucić przemądrzałemi frazesami akademickiemi, udekorowanemi pleśnią szkolnej mądrości.

Wypada kres położyć wszelki tym pięknym uczonym fantazjom o elektronach, jonach et tutti quanti mądrościach elektrycznych, wypływających z pomazanych głów tych wszystkich potentatów hipotetycznej mądrości elektrycznej, z którychto pomocy naukowej korzystać nie mogłem z tej prostej przyczyny, ze ich pierwszy warunek obejmował dokładne pokazanie i wytłumaczenie wszystkich składników oraz pouczenie o wszelkich momentach działania mojej maszyny, pochwytującej i koncentrującej odnośną materję słoneczną, zawierającą w swojej istocie wszelką prototypową energję, jaką słońce obdarza ziemię.

Musiałbym być bardzo naiwnym, ażeby dać posłuch takiemu pobożnemu życzeniu i powierzyć osobom o tegoczesnej materjalnej klasyfikacji indywidualnej bez wszelkiej gwarancji, tylko dla uzyskania wątpliwego pomazania naukowego moją przeszło czterdziestoletnią pracę o krociowych, według dzisiejszego stanu milionowych wydatkach, tego rodzaju uczonym, którzy nie pilnują con amore tego działu nauki, jaki im powierzono, lecz gorączkowo gonią za zyskami materjalnymi, tytułami, politycznemi godnościami i jako korporacje naukowe reprezentują kluby wzajemnej adoracji.

Odnośna cudowna materja słoneczna ujawnia się w formie eterycznej, wymaga dla swojego pomieszczenia przestrzeni trzywymiarowej, skrapla się w stanie spokoju w formie kuleczek o kolorze zielonkowato-różowawym, widzialnych już przy lekkim zaciemnieniu, przy delikatnym nacisku wykazujących elastyczną podatność, przy silniejszym zaś nacisku rozpryskujących się na świecący pył, przypominając rozpryśnięcie się kuleczek rtęci.

W skondensowanej postaci kuleczek może być odnośna materja w krótki przecíąg czasu przechowana, pomimo że się ulatnia ze szklanego naczynia,  szczelnie zatopionego ciągłem świetlnym promieniowaniem, analogicznem do promieniowania radjum.

Metale okazują się dla tej materii względnie nieprzenikliwemi, natomiast wszelkie masy materjalne, szczególnie izolatory elektryczne, wykazują różnostopniową przenikliwość, która jest najsłabsza przy zastosowaniu elastycznej paragumy. Wszystkie te materjały, będąc przeniknięte tą materją słoneczną. wykazują przyciąganie stałe; przy ścisłej obserwacji można też spostrzec, że następuje częściowa kondensacja w odnośnej masie. Elektrycznie od ziemi i innego połączenia izolowane płyty metalowe, podane opromieniowaniu par distance, wkrótce ujawniają stan elektryczny. Chyżość promieniowania, o ile to się udało stwierdzić, wynosi pod wpływem nacisku atmosferycznego około dwudziestu metrów na sekundę jednakowoż to doświadczenie jest względne, bo jest zależne od każdorazowej funkcji maszyny, w próżni zaś ruch postępowy tego promieniowania jest tak potężny, że pył z twardego materjału, porwany promieniowaniem, przebija natychmiastowo nawylot dość grubą ścianę odnośnego, z powietrza opróżnionego, małego naczynia szklannego.

W obrębie promieniowanie odnośni promieni wirują w przeróżnych kierunkach wszystkie łatwo poruszalne przedmioty. Ruchomo zamontowana kula ze szkła, ebonitu i t. p. opatrzona ruchomym pierścieniem zewnątrz poddana promieniowaniu, wiruje w kierunku prawym pierścień wiruje równocześnie, lecz w kierunku lewym, pomimo że zasadniczo czynne promienie pozornie trafiają odnośny przyrząd radialnie, dośrodkowo. Ta okoliczność, że pod wpływem promieni, działających w odnośnym kierunku, może się ujawnić wirowanie danego ciała, dowodzi, że odnośne promienie, pomimo że były skierowane radialnie ku obracającej się kuli, uległy tangencjanalnemu zboczeniu przez magnetyzm, jaki się ujawnia w czasie obrotu, bowiem obrót lewy ujawnia biegunowość południową, obrót zaś prawy biegunowość północną. Charakterystyczna jest też ta okoliczność, że metalowe ciała obracają się za tangensem, izolatory zaś przeciw tangensowi odnośnego promieniowania.

Pod wpływem tych promieni wzmaga się działanie kapilarne i ciśnienie osmotyczne, więc każda roślina, pod bezpośredni wpływ tego promieniowania, przyśpiesza swój wzrost i rozwój wegetacyjny, a w osobie żyjącej podnosi się ciśnienie i krążenia krwi, wymiana materji do pewnej, od wieku osoby zależnej progresji, co objawia się w podniesieniu się potęgi życiowej i duchowej. Pod wpływem tego promieniowania rozpadają się wszelkie w parowym lub gazowym stanie znajdujące się połączenia chemiczne na swoje zasadnicze pierwiastki elementarne.

Krzemień umieszczony w centrum kulistego naczynia szklannego, wewnątrz z powietrza opróżnionego rozgrzewa się pod wpływem koncentralnego opromieniowania, przenikającego przez (transvers) ścianę szklanną odnośnego naczynia, do żaru czerwonego.

Wiązka promieni, przechodząca przez pole magnetyczne, nietylko ulega skrzywieniu, lecz rozszczepia się na dwie odrębne świetlne smugi o kolorze zielonym i czerwonym, w miejscu zaś, w którem nie nastąpiło jeszcze zupełne rozszczepienie i quasí pokrywają się wzajemnie odnośne kolory, t.j. zielony i czerwony, ujawnia się z tego składu kolorów - kolor niebieski, podobny do zabarwienia ultramarynowego pogodnego firmamentu włoskiego. [MrHopen: kolory nieba wyjaśnione]

Spostrzeżono też. że kolor zielony ujawnia tendencję absorbcyjną. kolor zaś czerwony ujawnia własność emisyjną, przeto też płaszczyzna czysto spektralnego zielonego koloru oddziaływa na swoje otoczenie pochłaniająco, a natomiast takowa koloru czerwonego działa promieniująco; kolor niebieski wykazuje cechę neutralności.

Może ci hiperuczeni mamuci o pomazanych głowach, co sobie zawsze urządzali kpiny z moich prac i mnie samego zaszczycili różnemi epitetami, sankcjowanemi przez brukową mądrość, przyjdą też ostatecznie do światłego rozpoznania, jakato wartość wiedzy jest utajona w ich, nieśmiertelną sławą napuszonych istotach osobistych, jeżeli ja nadmienię, że prąd elektryczny danej dynamo lub też magnetoelektrycznej maszyny jest niczem innem jak pochwyceniem pewnego zasobu tejże materji słonecznej i wprowadzeniem takowej w krążenie zapośrednictwem obrotu wirowego i pól magnetycznych, oddziaływujących zgęszczająco i rozrzedzająco na odnośną materję, którato przesuwając się wyłącznie tylko na powierzchni odnośnych zwojów indyferentnego przewodu metalowego, zwalczając jego opór i opory pozamaszynowe, wykonywa w ten sposób pożądaną, stosowną pracę identycznie tak samo, jak rtęć. wprowadzona w szybkie krążenie w zamkniętej, gładkiej rurze stalowej, zwalczająca przeszkodę, hamującą jej krążenie.[MrHopen: prąd/dyfuzja w przewodzie wyjaśniony ponownie]

Poprzednie objaśnienia odnosiło się wyłącznie do ujawnienia prądu elektrycznego, uzyskanego zapośrednictwem uruchomionego przewodu metalowego w polu magnetycznem i czynności prądu.

Natomiast prąd elektryczny, ujawniający się przy procesie chemicznym w stosach czyli elementach elektrycznych polega na zupełnie odmiennej podstawie, mianowicie:

Jak poprzednio określono przy definicji istoty materji, takowa zajmuje pewną przestrzeń i zapośrednictwem zewnętrznych granic odgraniczona jest od bezgranicznej przestrzeni wszechświatowej.

Wobec tego że wszelkie na ziemi znane stany materjalne odróżniają się od siebie przeróżnemi stopniami skupienia swojej masy, więc też i w różnych stopniach są przeniknięte działaniem energetycznem ogólnego napięcia energetycznego panującej siły na ziemi - jeżeli zaś przenikniecie energetyczne odnośnej masy materjalnej jest utrudnione, to wówczas wzrasta w tej samej progresji nacisk energetyczny na samą powierzchnię odnośnej materii czyli masy.

Z tego wynika, że stany energetyczne, rozmieszczone na powierzchniach różnych materyj, nie są jednakowe; wiec jeżeli następuje dotyk dwóch od siebie różniących się płaszczyzn materjalnych, to następuje równocześnie wyrównanie się tych dwóch różniących się potencjałów energetycznych, co się ujawnia momentowym prądem elektrycznym (polaryzacyjnym), który jeżeli w dalszym ciągu przewodu napotka na materiał, łatwo rozkładający się chemicznie, to rozłożywszy takowy, stwarza przyczynę do ujawnienia się dalszego prądu elektrycznego, polegającego wyłącznie tylko na akcji chemicznej odnośnego materjału płynnego lub też gazowego.

Sam nacisk powietrza po jednej stronie, stanowiącej biegun elektryczny, a rozrzedzenie powietrza na przeciwnym biegunie, pociąga za sobą elektryczną różnicę potencjalną, nawet jeżeli odnośne dwa bieguny są z jednakowego materjału. Nacisk o dyferencji l4-tu atmosfer pomiędzy dwoma biegunami wykazuje około 8 voltów różnicy potencjalnej a vice versa, nadanie 8 voltów napięcia elektrycznego zapośrednictwem naładowania elektrycznego wywołuje w odnośnym aparacie ciśnienie około 14-tu atmosfer z powodu spotęgowanego osmotycznego działania.[MrHopen: efekt ciśnieniowo-elektryczny odkryty i właśnie opisany ilościowo przez Rychnowskiego]

Czy odnośna materja słoneczna, zawierająca w swojej istocie siłę prototypową i przeto też tworząca zasadniczą podstawę światła, ciepła, elektryczności, ruchu mechanicznego, chemizmu i jest duszą wszelkiego życia organicznego, tak roślinnego, jak też 1 zwierzęcego, jest ważka lub tez nie, nie sprawdzono, pod wpływem bowiem odnośnego promieniowania czynność ważenia okazuje się iluzoryczną, agens bowiem, który uzasadnia objawy grawitacyjne, istotnie sam nie może być ważki, tylko bezwładny. [MrHopen: grawitacja wypornościowo-elektryczna a masa materialna - początek]

Wogóle nie da się to pogodzić ze stanem logicznym, ażeby bezwładna, oporna i ważka masa materjalna mogła równocześnie w swojej istocie posiadać wręcz przeciwną, swojemu bezwładowi własność przyciągania, a gdyby tak było w rzeczywistości, to dawno byłby runął księżyc na masę ziemską, a ziemia i inne dalsze planety na masę słoneczną pomimo odpychania, wynikającego z ruchu wirowego. To, co jest zasadniczo bezwładne i oporne, nie może tez równocześnie posiadać właściwości objawów energetycznych.

Grawitacyjne działanie mas materjalnych wynika z ich różnic potencjału energetycznego, ustalonych ciągłem energetycznem opromieniowaniem tak ziemi, jak też dalszych planet przez ciągłą emisję materji słonecznej. Wobec tego, że wszystkie do systemu słonecznego przynależne ciała niebieskie otrzymują z jednego i tego samego źródła, t. j. słońca, swoją siłę, a takowa proporcjonalnie do napotkanych mas materjalnych, z jakich są zbudowane odnośne ciała planetarne, staje się czynną, to objaw działania grawitacyjnego musi też być proporcjonalny do potęgi oporowej odnośnych mas planetarnych.

Tak jak grawitacja czyli przyciąganie wzajemne polega na różnicy energetycznych potencjałów, w jakie obfitują odnośne masy, tak vice versa, odpychanie uzasadnia się równością potencjałów, jaką posiadają dwie, wzajemnie odpychające się masy materjalne, które w razie utraty wszelkiej energji nie mogą więcej podlegać wzajemnemu przyciąganiu lub tez odpychaniu.

Na podstawie tego zasadniczego prawa przyrodniczego ziemia przy okrążaniu słońca po linii eliptycznej. Zbliżając się i następnie oddalając od słońca, jest w odnośnych porach roku, t. j. w aphelium przyciągana, w perihelium zaś odpychana. Natomiast w porach, gdy dzieli i noc wyrównywują się, są dwa znamienne punkty drogi ziemskiej, - potęga promieniowania słonecznego równoważy się z potęgą bezwładności masy ziemi. Gdyby linja, po której ziemia wykonywa swój bieg około słońca, była rektangularnem kołem, a nie elipsą, to okrążanie ziemi naokoło słońca byłoby zupełnie niemożliwe. Koło bowiem w całej rozciągłości jest linją neutralną, na której się równoważy potęga promieniowania słonecznego z potęgą bezwładności i oporności masy ziemskiej.

Wypada też nadmienić, że atmosfera, otaczająca masę ziemską, posiada też, stosownie do swojej masy materjalnej, odnośną potęgę bezwładności, która tworzy przyczynę, że ziemia, oddalając się od słońca na wiosnę, po stronie nocnej posiada więcej zgęszczoną atmosferę jak po stronie dziennej; przy zbliżaniu się zaś ziemi ku słońcu w porze jesiennej, dzienna strona atmosfery ulega większemu zgęszczeniu jak druga część, po nocnej stronie ziemi.

Istota materii słonecznej, jak już poprzednio wymieniono, zawiera w sobie wszelkie momenty siły prototypowej, owej duszy wszechświatowej, która ożywia wszelką bezwładną, oporną i ważką materję oraz tworzy podstawę wszelkich objawów fizycznych, jakie obecna światła nauka ścisła uznaje za specjalne objawy różnych sił fizycznych, gdy w rzeczywistości ten cudowny słoneczny agens. który tworzy podstawę wszystkich tych zmysłowo uchwytnych objawów, w samej istocie może uchodzić również słusznie za sile życiową czyli vis vitalis.

Dalsze doświadczenia wykazują też, że budowa komórek organicznych z danej plazmy odbywa się tylko na podstawie a każda pojedyncza organiczna komórka jest małym akumulatorkiem tejże siłodajnej materji; z chwilą przeto opróżnienia się komórek z tejże siłodajnej materji następuje obumarcie odnośnego organizmu komórkowego.

Darwin zaznaczył, że jeżeli jemu ktoś wytłumaczy, co to jest komórka, to on wytłumaczy, co to jest, życie organiczne. Zawadziwszy o pole fizjologiczne, wypada nadmienić, jak nieścisła jest nauka o krążeniu krwi, oparta wyłącznie na czynności sercowej, określonej przez Harveya.

Krew, uruchomiona czynnością sercową w arterjach, ma się przedostać pod naciskiem, jaki wynika z działalności sercowej, przez system mikroskopijnych przewodów o średnicy czterech mikronów, t. j. identycznego wymiaru, jaki posiadają erythrocyty, t. j. czerwone ciałka krwi, do przewodów wenicznych czyli żył.

Jak wybitnie niedorzeczny jest ten pogląd, świadczy ta okoliczność, że ciśnienie, jakie wywiera praca serca w aorcie i wogóle w systemie krwionośnych naczyń arteryjnych, wynosi circa 1/3 nacisku atmosferycznego, gdy natomiast ażeby przewalczyć opór, jaki stawiają kapilarne przewody przy sączeníu się przez nie czystej, destylowanej, więc od krwi w znacznie wyższym stopniu płynnej wody, wynosi 20 do 30 całych atmosfer. Więc jakim to fizjologicznym cudem przedostaje się krew przez przewody włoskowate pod rzeczywistem ciśnieniem 1/3 atmosfery pomimo oporu, wynoszącego około 30 pełnych atmosfer?

Gdy się ośmieliłem zwrócić szanowną uwagę jednemu sławnemu uniwersyteckiemu koryfeuszowi i cerberusowi nauki fizjologicznej na tę w oczy bijącą niedokładność nauki, to sławny ten profesor, czując się obrażony, że profan śmiał coś podobnego wyjaśniać, urządził wprost piekielną awanturę, obstając przy tem, że praca serca wystarcza na przeparcie krwi przez kapilary, organizm bowiem żyjący stosuje się do praw, odmiennych od stosowanych w praktyce technicznej. Czy zdają sobie sprawę z tego ci koryfeusze mądrości fizjologicznej i medycznej, od których też pochodzi mój chwalebny tytuł kurfuszera, znachora i szarlatana, jakkolwiek i mnie przysługiwałaby słuszność podzięki drastycznej za dobrze zapłaconą poradę lekarską zastosowania pijawek zamiast lewatywy, którą uznał drugi poczciwy lekarz za stosowny środek w odnośnym niedomogu.

Mogę tych cennych mędrców pouczyć, że przesączanie się krwi arteryjnej przez system przewodów kapilarnych do wen czyli żył dzięki zaopatrzeniu jej w płucach w tlen i cudowną materję słoneczna, której staroindyjska nauka nadała imię „prana”, wynika z ciśnienia osmotycznego, uzasadnionego różnicą składu chemicznego pomiędzy krwią arteryjną i weniczną lub też różnicą napięcia ewentualnego stanu elektrycznego pomiędzy arterjami i wenami, przyczem 8 voltów różnicy potencjonalnej odpowiada circa l4 atmosferom, t. j. 14 kilogramom pro centymetr kwadratowy lub też l75 dekagramom pr. l Volt.

Przy takim stanie rzeczy okazuje się, że środki lecznicze dla spotęgowania akcji sercowej, jak strofantum, digitalis, teobromina, kofeina i inne, wcale nie wpływają na mięsień sercowy, lecz tylko na podniesienie ciśnienia osmotycznego w przewodach krwionośnych, które znowu spada, jeżeli ten, niby leczniczy, środek rozprzestrzenił się w jednym i drugim systemie, w arterjach i wenach.

8. Że człowiek sam siebie nie zna dokładnie, wynika najwybitniej ze wszystkich doświadczeń medjumistycznych, które światła nauka ścisła bez należytego, skrupulatnego zbadania raczyła zaszczycić nazwami: oszustwo, szwindel, bezczelna szarlatanerja, pomimo że wyjątkowo pewna grupa mniej przesądnych uczonych stwierdziła, że de facto istnieją nadzwyczajne objawy, nie mające nic wspólnego z mianami, jakiemi zaszczyciła je wielebna ścisła nauka z wysokości swojego autorytetu.

W każdym razie chwilowa utrata wagi, wydobywanie się, plazmy z ciała medjum będącego W stanie nieświadomości, dostarczanie przedmiotów z odległych, zamkniętych przestrzeni są objawami, nie dającemi się pogodzić z uznanym przez oficjalną naukę fizycznym stanem rzeczy oraz nie dające się żadną miarą wytłumaczyć konwencjonalną mądrością akademicką, a to tem mniej, że nie zadano sobie cierpliwej, rzetelnej pracy i kierowano się też zgóry powziętym przesądem zamiast przeprowadzenia jak najdokładniejszego zbadania tych tajemniczych objawów, poniekąd niezgodnych z konwencjonalnem doświadczeniem i pojęciami naukowemi.

Każde zaprzeczenie, nie poparte wierzytelnemi dowodami, jest przyznaniem się do upartej impotencji umysłowej.

Przed odkryciem radjum wielebna mądrość akademicka lekceważyła i zaprzeczała wszelkiemu promieniowaniu, nie nadającemu się do badania przystępnego i odważenia na wadze analitycznej jakoteż niemożlíwemu do natychmiastowego, wygodnego ujęcia zmysłowego.

Zaprzeczono wszelkim objawom promieniowania, spostrzeżonym w absolutnej ciemnicy barona prof. Reichenbacha przez osoby hiperwrażliwe; wszelkie promieniste objawy mesmeryzmu, hipnotyzmu, braidizmu zostały uznane przez akademickich hipermędrców jako oszustwa i szwindle; ba, ,nawet rad, gdyby nie był powypalał dziur w tych, w spleśniałej mądrości akademickiej zaskorupiałych organizmach logarytmowych, to z pewnością pozostałby dotąd w fantastycznej dziedzinie niedorzecznych bajek.

Przez Crookesa proponowany czwarty stan, t. j. promieniowanie materji, nie trafił też do przekonania tym sławnym uczonym mędrcom, gdy tymczasem bez wyjątku promieniują w przeróżnych stopniach wszystkie stany materialne na ziemi i to nietylko ziemia, jako ciało niebleskie, lecz też i wszystkie inne masy wszechświata wysyłają promienie energetyczne do nieskończoności wszechświatowej.

To są te przez wielebną mądrość naukową nie rozpoznane skrzydła energetycznej duszy wszechświata, które szerzą siłę, ruch, światło, ciepło, elektryczność, magnetyzm i falujące życie w całym wszechświecie i to począwszy od mikroskopijnych, świecących infuzoryj i muszki świętojańskiej, aż do kolosalnych, nieobliczalnych mas słonecznych niebios; wszędzie i wszędzie istnieje promieniowanie, jako przenośnik siły do swojego otoczenia lub też do nieskończoności wszechświatowej. Ta okoliczność, że nie każde organiczne oko jest w stanie pochwycić i uzmysłowić te nadzwyczajne cuda dziedziny promieniowania, nie jest żadnym dostatecznym dowodem, jakoby takowe nie istniały, również obskurantyzm naukowy nie potrafi zniszczyć prawdy przyrodniczej, chociaż często ją zaciemnia swojemi przemądrzałemi hipotezami.

To samo wypada zaznaczyć o istocie zjawisk mediumistycznych, tych dotąd nader wysmolonym kopciuszku naukowym, który w swojej tajemniczej istocie kryje nader cenne, dotąd nieznane tajniki życia organicznego i z biegiem czasu może się stać cudownym kluczem rozpoznania wszystkiego tego, czego obecna anatomja i fizjologja daremnie 1 bezskutecznie szuka w obumarłej materjalnej masie organicznego ciała.

Nietylko medjumalnie usposobiony organizm, lecz wszystkie żyjące organizmy posiadają w przeróżnych stopniach tendencję promieniowania energetycznego działania (Jäger miał przecież poniekąd słuszność!) w swoje otoczenie i na odległość. Przy niższym stopniu działania może być ona rozpoznana jako powiew pajęczyny zapachu specjalnego, jako siła poruszająca, jako objaw świetlny, ewentualnie nawet elektryczny. Ze stenometru dra Joirego, który wykazuje przyciąganie i odpychanie, spowodowane promieniowaniem puszków palcowych o wybitnej wrażliwości, wynika. że istnieje promieniowanie, pomimo że oko ludzkie nie reaguje na ten stan, a P. T. uczeni takowemu zaprzeczają.

Bezsprzecznie obecni modni reprezentanci nauki i wiedzy wcale nie są podobni do kapłanów wiedzy, jakimi byli w starożytności adepci nauki według obecnych pojęć o wątpliwej cywilizacji. Tamci troskliwie ukrywali swoje zdobycze naukowe przed profanacją nieoświeconego plebsu i nie sprzedawali swoich zdolności i odkryć szachrującemu, brudnemu kapitalizmowi dla tem podlejszego wyzysku ogółu, jak to sobie ustalili paskarze żywnościowi i handlarze nierogacizny.

Obecny modny potentat mądrości szkolnej, odkrywszy jakiś piekielnie trujący gaz, transferujący żyjące dusze á la minute do wieczności, lub też dziarsko eksplodującą bombę, rozrywającą ludzkie ciała na strzępy, w poczuciu swojej wielkiej zasługi społecznej í zasłużonego wzbogacania swojej zacnej osoby, wnet przeszachrowuje swoje szatańskie odkrycia żydowskiej haute finanserji, która w poczuciu swojego humanitarnego posłannictwa na ziemi niebawem postara się o zaburzenia polityczne i o wojnę światową, ażeby kres położyć życiu kroci i miljonów dusz ludzkich w celu zarobienia krwawych miljardów na mordzie masowym i na nędzy sierót; pieniądz bowiem tylko i lichwiarski procent jest ziemskim bożkiem tego sławetnie przez samego Boga wybranego narodu!

Niema odkrycia i wynalazku, któryby zamiast uszczęśliwienia rodu ludzkiego, nie został zastosowany dla jego fundamentalnego wyzysku i ostatecznej zguby. Wszystkie „ersatze” fałszowanie wszystkiego 1 w dodatku wstrzykiwanie  zwierzęcych soków czyli serum do organizmu ludzkiego, wreszcie wszystkie te wychwalane oszukańcze lekarstwa, zamiast podnieść potęgę rodu ludzkiego, doprowadzają takowy spokojnie do upadku í do powolnego zwyrodnienia oraz do ostatecznego zezwierzęcenia i bałwochwalstwa materjalnego.

To wszystko razem jest wynikiem tajnej pracy zachłanności kapitalistycznej, posługującej się wszelkiemi naukowemi zdobyczami, wychwalającej tę zbrodniczą kulturę jako mądrość, jaką ród ludzki osiągnął na ziemi, tym padole płaczu i uprzywilejowanej głupoty ziemskiej.

 

Spisano w maju 1922

Iks won Chyr

 

  Powrót do strony o Rychnowskim

  Powrót do strony głównej